Źródło energii prosto z natury. Jak je odkryć?

Miewasz tak czasem, że budzisz się bez mocy, chęci do życia a każdy dzień wydaje się być pozbawiony sensu. Zastanawiasz się po co to wszystko, którędy droga i jak zmienić to, co męczy i uwiera. Wyrosłeś ze starych butów i jesteś na zakręcie swojego życia a nowego ciągle jeszcze nie widać na horyzoncie.

Upierasz się mocno przy tym co znasz, co daje pozorne poczucie bezpieczeństwa, jednak dusisz się albo nie odczuwasz już tych emocji co kiedyś, tej całej adrenaliny i entuzjazmu. Wtedy mówisz, że tak to już jest, że to normalne, że trzeba się pogodzić z „życiem” i tak przecież na nic nie mamy do końca wpływu. Tak mijają lata, godziny a ty czujesz, że masz coraz mniej siły, wypłowiałą twarz, przygaszone oczy. Starasz się oszukiwać i tłumaczyć sobie, że jest ok, udajesz że nie widzisz i nie słyszysz głosu swojej duszy, zaczynasz jeść coraz więcej, kupować coraz droższe gadżety, szukasz radości na zewnątrz i tak ciągle brakuje ci mocy i wolnej radości.  Zasypiasz na jawie, w bezruchu, kołowrotku wydarzeń, szumu informacji.

Wiesz dlaczego tak jest?

Kiedyś wszyscy ludzie na świecie byli mocno związani ze swoją ziemią. Ona ich karmiła i dawała poczucie bezpieczeństwa i to była jedyna alternatywa życia ludzkiego. Silne korzenie. To one powodowały, że człowiek idealnie posługiwał się swoimi instynktami, intuicją, posiadał wiedzę nie czytając książek i nie mając dostępu do internetu. Lecz posiadał jedną wielką cechę: własną Moc i świadomość bycia jednością z naturą.

Coś Wam opowiem.

Tego lata odkryłam jedną ważną rzecz, o której nie śniło mi się wyczytać w żadnych podręcznikach do biologii. Na przełomie sierpnia znalazłam rannego gołębia. Padł ofiarą drapieżnika i kompletnie pozbawiony piór trafił w moje ręce. Leczyłam go jak mogłam i po tygodniu miał się już całkiem dobrze. Trzymałam go w specjalnym terrarium u siebie w pokoju, na pierwszym piętrze, aby miał spokój i ciszę. Gołąb jadł, załatwiał się, biegał po pokoju gdy miał na to ochotę i pewnego dnia nagle umarł. Długo nie mogłam zrozumieć dlaczego ptaki w klatkach tak szybko odchodzą i nagle mnie oświeciło. One po prostu umierają z braku kontaktu z ziemią i wibracją naszej planety. Niewola jest dla nich jak śmierć, niczym odcięcie od tlenu i wody. Ptak żyje przez chwilę, ale nie jest w stanie podtrzymać swojej wibracji w zamknięciu i izolacji od swej pierwotnej natury oraz celu, w jakim pojawił się na ziemi. Teraz wiem, że wszelkie dzikie stworzenia muszą być wolne i nawet podczas leczenia powinny przebywać w warunkach naturalnych, zgodnych z ich celem życiowym. Wibracja planety jest baterią dla dzikich zwierząt. Częstotliwość tych wibracji ciągle się podnosi, powodując obecnie na planecie wiele zmian. Jednostką obserwującą ten wykres jest rosyjska baza pomiarowa. Możecie podglądać rezonans Schumanna tutaj Częstotliwość Schumanna

Pszczoły. Najbardziej inteligentne owady na świecie. Porozumiewają się ze sobą poprzez wibracje i drgania wytwarzane za pomocą skrzydełek. Ich częstotliwość tworzy silne pole o wartości pola wibracyjnego Ziemi. Oba pola są ze sobą kompatybilne i proces ten tworzy formę komunikacji, swoistej nawigacji owadów. Jest to bardzo wyczuwalne w przestrzeni, w której przebywaja pszczoły. Miałam ostatnio przyjemnośc trzymać kilkaset pszczół na swojej dłoni. Miałam wrażenie, że zatapiam się w inną czasoprzestrzeń. Jest to tak silne fizyczne doznanie. Niestety pola elektromagnetyczne stworzone przez obecną cywilizację zakłócają naturalne wibracje ziemi. Pszczoły dlatego choruja i nie trafiają do swoich domów. Obecnie jest najwieksza śmiertelność tego gatunku owadów na świecie. Skutki moga być dla naszej cywilizacji nieodwracalne.

Wiecie już o czym mówię? Myślicie, że tak wiele różni nas od zwierząt? Tak… sporo, uważam, że człowiek upadł o wiele niżej niż kiedykolwiek i odciął się na własne życzenie od życiodajnej siły, swojego instynktu, natury, ciszy i Ziemi. Na nic nam diety, ćwiczenia, zabiegi kosmetyczne. Nic nie przywróci naturalnego rytmu naszego ciała jak bieganie bosko po ziemi, oddychanie w jej rytmie, spacerowanie wśród drzew, oglądanie wschodów słońca i wpatrywanie się w blask pełni  księżyca. Wiedzą o tym kapłani, mnisi i cała cywilizacja wschodu. Wiedzą o tym zwierzęta, nawet te najmniejsze. Zapomnieli o tym zwykli ludzie w korpowyścigu, nafaszerowani emocjami rywalizacji, złości i pospiechu i cholernego lęku o przyszłość.

Zakładamy wiec na siebie plastik, jemy plastik, pijemy plastik, oddychamy plastikiem.

Tymczasem, radość wraca wówczas gdy jest na nią miejsce w ciele. Tym miejscem jest wolna, czysta chemicznie i  emocjonalnie przestrzeń naszego ciała. Jego zasilaniem są korzenie, niczym podziemna korona starego dębu.

Ostatecznie, natura pełna mądrości wygra, obroni się i oczyści. Ludzkość z nią niespójna opuści szybciej jej łono. Stanie się tak z braku możliwości „latania w klatce”, bowiem nikt nie został w niej urodzony ani do niej stworzony.

W tej świadomości budzę się każdego dnia i oddaję hołd naturze z wdzięcznością, że jestem tak blisko niej. Ta świadomość jest moim Miejscem Mocy, do którego mogę wrócić w każdej chwili. Uziemienie, to prawdziwy sekret na tej planecie. Każdy dom potrzebuje fundamentu, kązde drzewo solidnego gruntu, każdy człowiek kawałka dzikiej ziemi, czystej wody i wolności emocjonalnej. Bycia w zgodzie, bycia nagim.

 

Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć i być z tego faktu dumna. Wyleczyłam się z tego, co odcinało mnie od własnego zdrowia i możliwości cieszenia się życiem. Uwolniłam się od depresji, Hashimoto, bulimii, niedociśnienia, chronicznego zmęczenia i bólu, braku siły i celu życiowego. Pozwoliłam działać naturze.

Odkryłam, że tak naprawdę każda polna roślina, posiada właściwości lecznicze. Natura chce nam pomagać i czeka cierpliwie aż się przebudzimy i uwolnimy od złudzeń.

 

Moje sposoby na odzyskanie MOCY są proste i działają w każdej chwili, kiedy po nie sięgam.

Codziennie wstaję jak najwcześniej jestem w stanie. Idealna jest godzina 5 rano, kiedy to słońce wschodzi w letni dzień i napełnia nas niepowtarzalna energią i siłą. Tak rozpoczęty dzień jest niezmiernie energetyczny i niepowtarzalny w sobie. Yoga o tej porze powoduje cuda i otwiera przestrzeń.

Zwykłam wskakiwać do zimnej wody, tam gdzie się da. Korzystam z naturalnych, czystych zbiorników wodnych. Jeziora, zalewy, strumyki, potoki. Niosą w sobie życiodajną moc Matki Ziemi. Nigdy nie zdarzyło mi się zachorować od takiej kąpieli. Skutki morsowanie są zbawienne. Otwierają zmysły, pobudzają całe ciało do życia.

Godzinami spaceruję po polach, łąkach i lasach. Mój pies jest znakomitym towarzyszem. Na piesze wycieczki najczęściej udaję się sama.

Biegam boko po ziemi, tylko tak moge się uziemić i naładować energią planetarną.

Opróżniłam swój umysł z toksycznych emocji. Lęków o przyszłość, zmartwień, trosk, napięć. Żyję tu i Teraz, przeszłość już była, przyszłość jeszcze nie nadeszła. Tylko chwila obecna jest punktem zero, czyli strefą naszej kreacji.

Odpowiednia dieta jest podstawą prawidłowego przepływu energii w naszym ciele. Sięgam po naturalne produkty żywnościowe, część z nich produkuję sama, pokochałam to zajęcie. Jestem wegetarianką. Unikam produktów odzwierzęcych. Lekkość jest wolnością ciała w którym mieszka szczęśliwa dusza.

Nie oglądam newsów, krzyczących reklam ani nachalnego radia. Odstawiłam na bok wszelkie piosenki o nieszczęśliwej miłości, smutku i cierpieniu. Polski pop jest mistrzem w opowieściach o ludzkich tragediach. To nie są moje historie.

Sport w umiarze pozwala równoważyć energię i wzmacnia psychikę. Zbawienna jest jazda konna, wycieczki rowerowe i pływanie.

Kontakt ze zwierzętami stał się moją codziennością. Opieka nad nimi i przyglądanie się ich codziennym nawykom, powoduje zatrzymanie uwagi w chwili obecnej, radość! Praca na rzecz Ziemi ma naprawdę sens. Ważne, aby to co robimy miało sens. Naszą prywatną, niepowtarzalna wartość samą w sobie.

Sen. Jest podstawą zdrowia i energii życiowej. Pożegnałam wszelkie imprezy i związane z tym polskie tradycje. To już nie cieszy, nie wnosi nic do mojego życia.

Kieruję uwagę tam gdzie czuję radość i pasję. Nie zaśmiecam się plotkami, pustym gadaniem, nie marnuję czasu na coś, co mnie nie spełnia. Każda chwila powinna być rozwojem, krokiem naprzód. Wiem, kiedy odpuścić, zwolnić albo się wycofać, bo słucham swoich potrzeb.

Toksyczne relacje pozostawiłam za sobą. Są tylko częścią minionej przeszłości. Do niej nie wracam.

Milczenie i cisza powoduje, że na większość pytan znajdziecie odpowiedź w sobie. Posłuchajcie…Mądrośc jest ukryta w sercu i ciszy.

Pospiech –  złowrogi dyrektor, który robi więcej zamieszania niż pożytku. W efekcie wszystko komplikuje. Dlatego śpieszę się powoli. Życie nie ucieka, jest procesem idealnie zaprojektowanym. Jeżeli komuś się wydaje, że prześcignie życie samo w sobie – jest tylko w pułapce iluzji czasowej. Przyroda nigdy sie nie spóźnia i też nie spieszy. Dokładnie wie, że na wszytsko jest odpowiedni czas. Ufa w to co jest.

Świadomość, że wszystko jest magią i drganiem energii daje poczucie mocy. Rezygnując z kontroli wszystkiego i wszystkich możemy wibracyjnie współpracować z tym czym chcemy, z wewnętrznym dzieckiemw nas. Potrafimy uzdrowić sie sami podejmując taki wybór.

Szukajcie a znajdziecie. Miejsca Mocy są w Was samych, w szumie drzew, kroplach rosy, wszędzie tam, gdzie odnajdujecie spokój i radość. Tam gdzie zaczyna się bycie, akt twórczy i wyobraźnia, gdzie czujecie sie wolni. Odpowiedzi i rozwiązania pojawią się same, bez wysiłku.

Trzymam za Was kciuki i dzielę się z Wami tymi wszystkim miejscami Mocy.

777888

20180917_174013_013

IMG_4230

 

IMG_4880

IMG_5081

IMG_5113

IMG_5158

IMG_5166

IMG_5176

IMG_5259IMG_5260IMG_6928IMG_7184

IMG_5216

IMG_7139

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s