Podsumowanie lata.

Jest 7 rano. Delikatnie chłodne powietrze zwiastuje jesień. Aromat kawy unosi się w całym domu i od razu budzi mnie do życia. Kocham poranki. Dzisiaj zrobiłam krótkie podsumowanie minionego sezonu letniego i wszystkiego,  co udało mi się zrobić tego lata.

To był rok burzy mózgu, nieskończonych projektów, pomysłów i koncepcji. Idea Eko-Wioski wielokrotnie ewoluowała i zmieniała swoje tory, za co jestem tak naprawdę wdzięczna. Były też kryzysy i totalne wyczerpanie emocjonalne jak i fizyczne. To fizyczne chyba było gorsze. W efekcie tych wszystkich wydarzeń i czynników zrozumiałam, że to co robię, ma wedle mojego rozumienia najwyższą wartość i jest godne poświęcenia. Wszystko to, co dostałam w zamian za ciężką pracę z naturą i zwierzakami – jest godne poświęceń wyrzeczeń, daje perspektywę, wolność i  nieograniczoną radość.

Eko-Wioska miała być tylko blogiem, luźnym pisaniem, gdybaniem o przyrodzie, ciekawostkach kosmetycznych i kulinarnych, fajnych miejscach…

Tymczasem okazało się coś zupełnie innego. W tym roku powstało tutaj mini gospodarstwo, kolejny milion projektów na następne 10, może 20 lat, nieskończona ilość inspiracji, pierwsze lawendowe pole, kurnik, mała obórka dla kóz, plany na zagospodarowanie hektara terenu, przybyło także kilka nowych gatunków ziół i roślin, powstały pierwsze sery, mydła naturalne, nalewki i syropy. Doczekałam się nareszcie swoich eko-jajek od szczęśliwych, własnych kur. Smakują najlepiej na świecie. Ruszyły, prace budowlane i naprawy tutaj konieczne. Zmierzyłam się z ogromnymi wyzwaniami ponad moje siły fizyczne. Pokonałam zwalającą z nóg niedoczynność tarczycy. Wiele mnie to kosztowało, ale myślę, że jest to kolejny przeskok świadomości, mojej świadomości, że tak naprawdę ograniczeniem człowieka, jest tylko jego ograniczone myślenie i strach. Nie wszystko zdążyłam tutaj napisać, sfotografować. Nadrobię.

Nie udało się zrobić wielu rzeczy, które planowałam. Przyczynił się do tego głównie brak rąk do pracy. Lecz to nie jest ważne. Najcudowniejszy jest fakt, że każdego dnia budzę się z entuzjazmem, miłością do  życia i wszelkiego stworzenia, z wdzięcznością i radością a zasypiam z uśmiechem na ustach. Jestem twórcą i czuję, że wszystkie ograniczenia, które kiedyś stanowiły dla mnie ścianę, dzisiaj rozpływają się w porannej mgle. Mam pomocników. Są nimi żywe stworzenia, które nie pozwalają ani na chwilę się poddać, zatrzymać, czy spać. I to jest chyba największe dokonanie tego lata. Pasja i pewność, że to co robię – ma sens, nie tylko dla mnie, a wszystko tak naprawdę przede mną. Cel jest motywacją samą w sobie, wizja oraz otwarte serce kluczem do realizacji marzeń.

Pisanie tego bloga i robienie filmików, jest jedną z najbardziej lubianych przeze mnie zajęć. Okazało się jednak, że brakuje na to czasu, i tak  wiem, że już niedługo będzie to moją słodką rutyną. Albowiem, moją potrzebą serca, jest dzielenie się z Wami tymi wszystkimi opowieściami. Zaglądajcie do mnie i nie poddawajcie się, podobnie jak ja, każdego swego dnia lepię swoją przyszłość, mocno zanurzając się w rzeczywistości chwili obecnej.

Zatem do dzieła!

Przede mną wyzwanie logistyczne, jak pogodzić wszystko razem i robić jeszcze więcej, pisać więcej, nagrywać więcej i może nie spać w nocy? 🙂 Życie jest jak pielgrzymka do Camino de Santiago – piękne i zaskakujące.

IMG_6803

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s