Dlaczego uciekłam z miasta?

Na początku mówili, że tutaj zdziczeję, twierdzili, że jestem za młoda by siedzieć na wsi, że w życiu trzeba się rozwijać i poznawać nowych ludzi, bawić się i hulać. Najlepiej podobno działa praca z ludźmi i codzienna gonitwa. Dzisiaj parzę im zioła i podpowiadam jak mają dalej żyć, by nie zwariowali w tej pogoni, którą sobie wybrali. 

Tak … czasem mnie to bawi i dziękuję, że problem „wyścigów konnych” już mnie nie dotyczy. Naprawdę wolę pomagać tym, którzy potrzebę ścigania ciągle posiadają, mimo, że nie jest im z tym w życiu dobrze.

Szalałam i ja. Najważniejsza była praca, aktywność, znajomi, oraz to, aby zawsze być wszędzie, niczego nie przegapić. Ważny był podbój świata i zmiany. Od tych zmian kręciło mi się w głowie, ale bez nich nie potrafiłam żyć. Sześć przeprowadzek mieszkając w Warszawie, ciągle nowa praca, nowi ludzie i nowe, coraz lepsze pomysły na siebie. Potem Bruksela, podróże, lotniska i dworce kolejowe, walizki i toboły… Jedna firma, druga firma, szeroki przekrój działalności i gama wszechstronności…waw! Oto ja, niepokonana, spełniona i zajechana.

Średnio raz w miesiącu wracałam do domu ( właśnie tutaj ) by się wyleczyć z ciężkiego zapalenia gardła albo grypy, po czym wsiadałam znowu do pociągu i gnałam przed siebie o kawie z mlekiem.

Ciągle wydawało mi się, że coś mi ucieka sprzed nosa i muszę być w centrum „życia”.

Problem w tym, że dla nikogo to nie było ważne, co robię, gdzie, kiedy i kim jestem, ani jak się czuję. Ludzie zawsze będą postrzegać Cię tak samo, bez względu jak bardzo nie stajesz na głowie. Mogą Cię docenić, zhejtować, ale przeważnie nic dla nich nie znaczysz, ponieważ każdy człowiek ma zbyt mało czasu by zajmować się innymi.

Po 20 latach poczułam zmęczenie. Wypaliłam się szybko, straciłam energię, zapał i serce do ludzi, szacunek do siebie. Potem straciłam zdrowie, a co za tym idzie, kompletną równowagę życiową. Zaczęło się szukanie, analizowanie, chwila zadumki i sto pytań do życia. Dlaczego? Dlatego, że wszystko jest do czasu, nawet końskie zdrowie w końskich wyścigach ogierów. Kto się martwi korpo-szczurami gdy dobiegną już do celu? Nikt… Kochani, to trochę tak jak z karmą dla zwierząt. Mieli się resztki przez maszynkę do mięsa i utylizuje.

Im więcej pytań sobie zadawałam „dlaczego tak cholernie źle się czuję”, czułam się jeszcze gorzej. Moje Ego, nie chciało o tym słyszeć. Moje Ja było tak uparte i zawzięte, że wolało się spalić z bólu i cierpienia.  Nie poddam się! – dukałam marnie, płacząc do poduszki.  Poduszka nie pomogła, ani przyjaciółka, ani nic, co wydawało się kiedyś takie ważne. Rzeczy, które kiedyś stanowiły priorytety nagle zamarły w bezruchu, niczym hologram na niebie, fatamorgana na Saharze. Zapadła cisza, bezradność i pustka. Nic już nie miało sensu. Badania wykazały podwyższone TSH. Miałam szczęście, że nie zjadło mi tarczycy do końca. Stres potrafi naprawdę wszystko. Ogólne zmęczenie nie opuszczało mnie ani na chwilę, bóle ciała rozpierał całymi dnami, w dzień i w nocy, apatia i niechęć, napady płaczu, bezsenność i ciągłe napięcie… Pół roku na lekach antydepresyjnych przyniosły wynik w postaci diagnozy „ ma pani Hashimoto”. „Wspaniale” pomyślałam. W ciągu tygodnia okazało się, że nie mogę nic jeść i wyżywienie samej siebie stanowi wyzwanie. Wszystko szkodzi na tarczyce. Gdy z dnia na dzień stajesz się bezglutenowcem i bezlaktozowcem, nie służy Ci też cukier sztuczny i drożdże – oznacza to, że masz wielki problem. Szkodzą Ci też pestycydy, hormony zawarte w mleku krowim, nabiale i mięsie, ryby… hmm… nie są już tak bezpieczne jak kiedyś. Zanieczyszczenie mórz wzrosło kilkukrotnie przez ostatnie 10 lat. Do tego potrzebujesz dodatkowych suplementów oraz dobrze jeśli unikasz roślin piankowych i krzyżowych.

Poczułam się jak chora na raka…

 

CDN

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s